„Balladyny i romanse” Ignacego Karpowicza. Reaktywacja.

„Tajemnicze zniknięcie kawy” to tytuł pierwszej z siedmiu części czytań per formatywnych na scenie TR Warszawa, opartych na książce Ignacego Karpowicza „Balladyny i romanse”. Autor reaktywuje swoją powieść, mówi „Podstawowe zmiany to: ograniczenie miejsca akcji do Warszawy i Miasta Miast, czyli, powiedzmy, Nieba; zredukowanie liczby bohaterów i wątków i inne zakończenie”. Minispektakl reżyseruje Katarzyna Szyngiera.

Tu i teraz

Na scenę wkraczają cztery osoby, wśród nich autor „Balladyn i romansów”, Ignacy Karpowicz. Ich wejściu towarzyszy piosenka zespołu Domowe Melodie, ciepły głos Justyny Chowniak tłumaczy: „Jesteśmy tu i teraz, tu i teraz…”. O „tu i teraz” przypomni nam także sam autor powieści – zajmuje on miejsce na uboczu, odwrócony tyłem do widowni przyjmuje rolę narratora. Na jego twarz skierowana jest kamera, której obraz wyświetlany jest na ekranie w tylnej części sceny. Narrator nie tylko podgląda swoje postaci, ale także wkracza z nimi w interakcję – upomina je, poprawia, czy też podpowiada. Sposób, w jaki zaznaczona jest obecność autora, sprawia, iż urasta on do rangi stwórcy, boga, który pociąga za sznurki swoich marionetek.

Skrzyp skrzyp skrzyp

Jako pierwsza, do wejścia na scenę zostanie zaproszona Maria Maj, czyli Olga, stara panna, choć narrator przebranżowił ją na dzisiejszą singielkę. Bliżej jej do miana wiecznej porażki, niż właścicielki życia usłanego sukcesami; w kuchni kapiący kran „kap kap”, szafka skrzypiąca „skrzyp skrzyp skrzyp”. Monotonię w życiu bohaterki przerywa spotkanie z Jankiem, osiemnastoletnim dilerem narkotyków, w którego rolę wciela się Rafał Maćkowiak. Janek to typ człowieka, którego każdy z nas wolałby nie spotkać na ulicy w obawie o swoje życie i zdrowie. Tym razem Janek trafia pobity pod drzwi Olgi. Na szczęście dobre serce kobiety lituje się nad chłopakiem; Olga udziela mu pomocy, tracąc w zamian z sto złotych i dwie parówki. Spotkanie bohaterów nie pozostaje bez echa w umysłach każdego z nich. Janek, niczym za sprawą czarodziejskiej różdżki, diametralnie zmienia swoje zachowanie. Mimo wyraźnych chęci kradzieży, czy poderżnięcia gardła, nie potrafi zdobyć się na żadne działanie w imię zła. Zachwycający Rafał Maćkowiak oddaje na scenie rozdwojenie jaźni Janka. Od tej pory Janek regularnie odwiedza mieszkanie Olgi pod nieobecność bohaterki: naprawia kapiący kran „kap kap”, skrzypiącą szafkę „skrzyp skrzyp skrzyp”. W ten sposób poznaje trzecią postać odcinka, Ankę (Katarzyna Warnke), bratanicę Olgi, studentkę uzależnioną od seksu z młodszymi mężczyznami. Anka uznaje się za patriotkę – żadnego Rosjanina ani Niemca do łóżka nie wpuści, tłumaczy. W jednym pokoju: młody Janek i napalona Anka to równanie, którego wynik nietrudny jest do odgadnięcia…

Gorzki cukierek

I nagle, odcinek się kończy. Widza pociesza fakt, że będą kolejne, bo pierwsza część adaptacji „Balladyn i romansów” robi apetyt na więcej. Świetny tekst Ignacego Karpowicza bawi, choć cukierek, którym autor nas karmi ma gorzki smak. Obrywają wszyscy: słabi, silni, przeciętni. Czytanie per formatywne rządzi się swoimi prawami: aktorzy czytają swoje role ze scenariusza, a ich gra opiera się raczej na małych gestach, jednak dla widza jest to miła teatralna odmiana. Mimo wykorzystywaniu formy o, bądźmy szczerzy, niższej randze niż spektakl teatralny, aktorzy nie odpuszczają nawet na chwilę, na scenie widzimy przygotowanie do roli, którego nie sposób nie docenić. Każda z postaci ma swój charakter i swoją historię.

Akcja – reaktywacja

Motywacją do reaktywacji tekstu były niedawne zmiany polityczne w Polsce, sam autor mówi: „Gdy wybrano nowego prezydenta, ganiającego za hostią, komentatorzy pisali o tym, że nad krajem przeszedł powiew Ducha Świętego. A będzie tych powiewów znacznie więcej. Dlatego uważam, że warto przypominać, iż każda religia to kostrukt, a bogowie nie różnią się bardzo od ludzi. Stąd właśnie pomysł na reaktywację «Balladyn»”. Zastanawia mnie, w którą stronę potoczą się religijno- polityczne rozważania na scenie. Pierwszy odcinek robi nadzieję, że nie będzie to jedynie przesadna krytyka, a gorzko-ironiczno-śmieszna refleksja nad kondycją dzisiejszego człowieka.

Link do wydarzenia



O Autorze

Aleksandra Rebelińska
Aleksandra Rebelińska 3 Post

Studiuje dziennikarstwo i medioznawstwo na UW. Swoje pierwsze dziennikarskie kroki stawiała w Polskim Radiu Olsztyn współprowadząc audycje dla dzieci i młodzieży. Miłośniczka teatru, przez wiele lat związana z Teatrem Nieskromnym z Olsztyna

Zobacz również:

Recenzje 0 komentarzy

Stare i nowe, dalekie i bliskie, czyli recenzja spektaklu “PO CO SĄ MATKI?”

„Po co są matki?” reż. Robert Gliński Spotykając po raz pierwszy bohaterki dramatu „Po co są matki?”, matkę i córkę, widzimy zderzenie dwóch odmiennych temperamentów. Zachowawcza, nieco obrażona córka zaprosiła

Aktualności 0 komentarzy

Trzy sztuki Wyspiańskiego w jednym spektaklu!

Trzy sztuki Stanisława Wyspiańskiego w jednym spektaklu mogą w pierwszej chwili budzić niedowierzanie. Wesele, Wyzwolenie i Akropolis − wszystkie dość sporych rozmiarów, trudne i poważne. Jednak zespół krakowskiego Teatru Stu

Wydarzenia 0 komentarzy

Najpiękniejsze Teatry w Polsce – Teatr Polski w Poznaniu odc. 3

W KochamTeatr.pl przestawimy cykl: Najpiękniejsze Teatry w Polsce Teatr Polski w Poznaniu W trzecim odcinku odcinku  Teatr Polski w Poznaniu! Teatr Polski – to po prostu polski dom. Pisany z

0 komentarzy

Bądź pierwszy i !

skomentuj tutaj!