Don Kichot z Kamienicy – spektakl manifest

Don Kichot z Kamienicy, czyli wzbogacona o wątki autobiograficzne inscenizacja „Człowieka z La Manchy”, to spektakl – manifest Emiliana Kamińskiego, aktora, reżysera  i założyciela Teatru Kamienica w Warszawie. Przekraczając próg widowni, przenosimy się na plac budowy: pracuje betoniarka, błyszczą iskry szlifierki. Spektakl jednak rozpoczyna się wejściem na scenę Kamińskiego, człowieka, który dwa miesiące temu dowiedział się,
że może utracić dorobek swojego życia. Dziś wystawia prywatną premierę. To ten rzadki moment w teatrze, kiedy

Don Kichot z Kamienicy

Don Kichot z Kamienicy

aktor dostaje oklaski zaraz po wyjściu na scenę.  Widownia pęka w szwach – zdaje się, że dla wielu wyjście na ten spektakl nie jest jedynie wieczornym kaprysem, a przyprowadziła nas tu pewna idea.

Spektakl, jeśli spróbować zarysować jego fabułę, opowiada o losach trafiającego do więzienia Miguela de Cervantesa. Stając przed trybunałem inkwizycji, jego ostatnią próbą obrony jest wystawienie spektaklu o Don Kichocie z Kamienicy. Rozdzielając role pomiędzy współwięźniów, zmusza ich tym samym do współodczuwania, by na koniec wygrać proces sądowy.

Wielopoziomowa szkatułka

„Człowiek z La Manchy” to wielopoziomowa szkatułka, do której reżyser dobudowuje kolejne piętra. Zatem: Emilian Kamiński, wcielając się w rolę Cervantesa, trafia do więzienia pod zarzutem bycia „uczciwym świrem z teatru”. Tam wciela się w rolę Alonso Quijano, który pod wpływem literatury postanawia zostać błędnym rycerzem, Don Kichotem. Wszystko to nakłada się na współczesną warszawską rzeczywistość, do której dołożone zostały odwołania do czasów sprzed przemiany ustrojowej (wyraźne nawiązanie do śmierci księdza Popiełuszki). Teatr w teatrze i wymieszanie poziomów ma przekonać nas, że odtwórca głównej roli jest nikim innym, niż współczesnym błędnym rycerzem. Aktor o swojej misji walki o ideały przypomina niemal w każdej scenie, czyniąc ze spektaklu opowieść nie o Don Kichocie z La Manchy i jego słynnych wiatrakach, a o Emilianie Kamińskim z Kamienicy i jego walce z urzędnikami. Warstwa autobiografii przesłania wątki tak złożonego przedstawienia.

Czarny i biały Don Kichot z Kamienicy

Obraz przenikających się rzeczywistości systematycznie przerywany jest przez głośną, klubową muzykę. W światłach stroboskopu ukazują się kolejno: prostytutki, narkomanka, transseksualna para. Wizyta nieproszonych gości regularnie przypomina widzom, że czas teatru jest policzony, a aktorzy i sam reżyser powinni czuć oddech na swoich plecach. Zderzają się dwa antagonistyczne światy, sacrum i profanum, czarny i biały, nie ma nic pomiędzy.

Don Kichot z Kamienicy

Don Kichot z Kamienicy

Don Kichot Chrystus?

Zdziwiła mnie ilość nawiązań biblijnych w spektaklu: w więziennej celi jeden z aktorów umywa ręce, oddając Cervantesa w ręce prokuratora, w scenie modlitwy Don Kichota z Kamienicy, w tylnej części sceny wyświetla się twarz Chrystusa, dalej: główny bohater biczuje sam siebie, by chwilę później zakończyć życie i na koniec znów stanąć do walki. Jeśli celem reżysera było ukazanie samego siebie, jako Chrystusa Warszawy, obawiam się, że to zdecydowanie za daleko idąca metafora.

Świat musicalu

W spektaklu możemy usłyszeć muzykę na żywo. Śpiewający aktorzy przy akompaniamencie pianina, przenoszą

Don Kichot z Kamienicy

Don Kichot z Kamienicy

widownię w świat musicalu. Po pewnym czasie muzyczna energia opada, a piosenki, śpiewane jedna za drugą, spowalniają tylko akcję spektaklu, niestety, nie gwarantują muzycznych doznań na najwyższym poziomie.

Nie do podrobienia

Don Kichot z Kamienicy jest spektaklem innym niż wszystkie. Stojąca za nim idea poniekąd przesłania artystyczny odbiór przedstawienia i mam wrażenie, że ekipa Kamienicy dostaje owacje nie tylko za aktorskie poczynania,  ale w dużej mierze za „walkę z wiatrakami”. Dużo tu niepotrzebnych elementów –  nie spodziewałam się, że rzucane żarty o biciu żony znajdą podatny grunt. Dziwi też „oda do ptaszka”, czyli piosenka o homoseksualistach. Pochwalna?

Stająca w opozycji? Neutralna? Na pewno nie wnosząca nic nowego do spektaklu. Mimo wielu zgrzytów, cieszy fakt oglądania ludzi oddanych pewnej idei, walczących o „dom”. Trzymam kciuki za Kamienicę, bo, i to trzeba oddać, stworzona przez nich atmosfera jest nie do podrobienia.

Kup bilet Don Kichot z Kamienicy

 

Don Kichot z Kamienicy - spektakl manifest - Recenzja KochamTeatr.plReviewed by KochamTeatr.pl on.Don Kichot z Kamienicy, czyli wzbogacona o wątki autobiograficzne inscenizacja „Człowieka z La Manchy”, to spektakl – manifest Emiliana Kamińskiego, aktora, reżysera i założyciela Teatru Kamienica w Warszawie. Rating:

O Autorze

Aleksandra Rebelińska
Aleksandra Rebelińska 3 Post

Studiuje dziennikarstwo i medioznawstwo na UW. Swoje pierwsze dziennikarskie kroki stawiała w Polskim Radiu Olsztyn współprowadząc audycje dla dzieci i młodzieży. Miłośniczka teatru, przez wiele lat związana z Teatrem Nieskromnym z Olsztyna

Ocena

ocena
4.5/5

4.5

Warto się wybrać
4.5
Podsumowanie

Mimo wielu zgrzytów, cieszy fakt oglądania ludzi oddanych pewnej idei, walczących o „dom”. Trzymam kciuki za Kamienicę, bo, i to trzeba oddać, stworzona przez nich atmosfera jest nie do podrobienia.

Zobacz również:

Aktualności 0 komentarzy

Di, Viv i Rose. Porusza, bawi, zastanawia!

“Kiedyś myślałam, że dorastanie razem to nic więcej niż rośnięcie obok siebie, ale teraz wiem, że to, jak rośniesz, w którą stronę – zależy od ludzi, którzy rosną razem z

Ciekawostki 0 komentarzy

„PIĘĆ OSTATNICH LAT” – próby czas zacząć!

Pod kierunkiem Wojciecha Kępczyńskiego rozpoczęły się dzisiaj w Teatrze Muzycznym ROMA próby do nowego musicalu pt. „Pięć ostatnich lat“ („The Last Five Years“), który będzie miał premierę 16 stycznia 2016 roku na

na co do teatru? 0 komentarzy

Ukraińska/Polska Dżuma? – recenzja

Pomimo mojego braku zachwytu nad przedstawieniem uważam, że warto je zobaczyć i powiedzieć głośno, że stała się rzecz ważna. Ukraiński teatr był do tej pory terra incognito w Polsce, kraju Kantora, Grotowskiego, Warlikowskiego, Lupy czy Jarzyny. W kraju słowiańskim, który przecież tak wiele łączy z ukraińską kulturą, a którego losy (także w kontekście sztuki) potoczyły się tak różnie w przeciągu ostatnich 20 laty. „Ukraiński Dekameron” to gra zespołowa stwarzająca świadomość kolektywną, która u mnie wywołuje tęsknotę za dawną Polską z jej słowiańskim charakterem: śpiewem, gościnnością i życiem na wsi. Misją Teatru Polskiego (której bardzo kibicuję) jest zacieśnianie więzów z naszymi sąsiadami w Europe Środkowo-Wschodniej. Nie traktujmy jednak tej wymiany jednostronnie z zachodnią wyższością.

1 komentarz

  1. Pshamo
    Październik 22, 13:20 Odpowiedz

    :/
    myślę że nie siebie tylko Sztuki

Zostaw wiadomość