Grzegorz Jarzyna – ekstremalna autentyczność na scenie

Grzegorz Jarzyna

Grzegorz Jarzyna

Grzegorz Jarzyna to bez wątpienia jedna z najpopularniejszych postaci polskiego teatru. Jego pojawienie się na scenie spowodowało niemałą rewolucję w rodzimym świecie teatru. Śmiały artysta i ekscentryk dyrektorujący od 1998 roku jednej z najbardziej innowacyjnych scen w Polsce – TR Warszawa (dawniej Teatr Rozmaitości).

„Młody zdolny” 

Na przełomie XX i XXI wieku dokonała się w Polsce zmiana w sposobie uprawiania teatru. Za początek procesu przemian uznaje się  rok 1997, dokładnie 18 stycznia (wskazuje na to krytyk Maciej Nowak), kiedy to odbyły się jednocześnie premiery dwóch sztuk: „Bzika tropikalnego” wg Witkiewicza w reżyserii Grzegorza Jarzyny oraz „Elektry” Sofoklesa w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego. Nowak określił nowe zjawiska teatralne mianem „przewrotu styczniowego”. Piotr Gruszczyński nazwał natomiast dwóch wspomnianych przed chwilą reżyserów jako „młodsi zdolniejsi”. Przyjrzyjmy się jednak postaci Grzegorza Jarzyny. W 1999 r., kiedy Jarzyna zdobył Laur Konrada, główną nagrodę II Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki Reżyserskiej „Interpretacje” w Katowicach, wybitny reżyser Erwin Axer, jeden z jurorów, nazwał go „czystym brylantem, na który długo czekaliśmy”.

“Nowy Teatr”

Grzegorz Jarzyna, na równi z Krzysztofem Warlikowskim, są uznawani za najważniejszych reprezentantów „nowego teatru”. Miejscem przemian polskiego teatru stał się Teatr Rozmaitości w Warszawie, w którym obaj reżyserzy pracowali. Każda nowa premiera obu tych reżyserów, aż do początku XXI wieku wywoływała gorące dyskusje środowiska. Ale to właśnie Jarzyna cieszył się większą popularnością. Przylgnęła do niego etykieta „Balcerowicza polskiego teatru”, a „Gazeta Finansowa” stawiała go czytelnikom jako wzór młodego zaradnego w nowych czasach.

Jego pozycję ugruntowały inscenizacje „Iwony, księżniczki z Burgunda” Gombrowicza (1997), „Niezidentyfikowane szczątki ludzkie i prawdziwa natura miłości” (1998), „Magnetyzm serca” na podstawie „Ślubów panieńskich” Aleksandra Fredry (1999), „Uroczystość” (2001) adaptacja Bo hr. Hansena i „4.48 Psychosis” Sary Kane (2002). Potem reżyserska gwiazda Jarzyny zaczęło nieco blednąć po autorskich adaptacjach Fiodora Dostojewskiego („Książę Myszkin” na podstawie „Idioty”) , Tomasza Manna („Doktor Faustus”) i Szekspira („Makbet”). Spadek formy spowodowany był w dużej mierze pełnemu poświęceniu się działalności dyrektorskiej. Realizowane projekty warszawskiego Teatru Rozmaitości zakładały między innymi przygotowanie przedstawień reżyserów poza siedzibą instytucji, czyli w miejscach zupełnie nieteatralnych. Obejmując stanowisko, sam zresztą deklarował, że nie chce być dyrektorem „na chwilę”, bo to prowadzi do „obniżenia lotów”. Jarzyna mocno wierzył w nową falę w polskim teatrze i nową publiczność, dlatego tworzył ówczesną reformę teatru w Polsce. Od premiery przedstawienia „T.E.O.R.E.M.A.T.” według Piera Paola Pasoliniego (2009) pozycja artystyczna reżysera ponownie wzrosła. Sam teatr mu jednak nie wystarcza. Ma na swoim koncie również opery („Gracz Prokofiewa” w Opera de Lyon, „Dziecko i czary” Maurice’a Ravela oraz „Karzeł” Alexandra Zemlinsky’ego w Bawarskiej Operze Narodowej).

Różnorodność świata i reforma

Jarzyna i Warlikowski – ci dwaj „młodzi zdolni” reżyserzy – diametralnie różnili się w pojmowaniu teatru. Przez twórczość Jarzyny przemawia fascynacja niezwykłością i różnorodnością świata. On dostrzega jego bogactwo i dynamikę. Stąd też teatr Jarzyny jest bardziej witalny. Łączy ceremonialność z żywiołem zabawy. W jego przedstawieniach pobrzmiewają też tony tragiczne („Iwona, księżniczka Burgunda”, „4.48 Psychosis”), ale bardziej dostrzec można tu – jak zauważają teatrolodzy – Witkacowskie zauroczenie dziwną i złożoną rzeczywistością. Na tym polegała jego reforma teatru. Ale przybierała ona także inne formy.

Grzegorza Jarzynę mierziła zastana nadętość polskiego życia teatralnego, przy częstej mizerii artystycznej.U nas nie będzie miejsca na dwuznaczności, kalkulacje, prognostyki, niedomówienia, znaki zapytania i odpowiedzi dla odpowiedzi, wódki i toasty z dyrektorami i ich zastępcami, dziennikarzami i szwaczkami – pisał w „Miejscu przechadzek”. Strategii burzenia i budowy można doszukiwać się w grze reżysera artystycznymi pseudonimami. Były one wariacjami na temat sztuk, ich autorów oraz imienia ojca reżysera – Horst. Nie raz w wywiadach powtarzał, że jego marzeniem jest móc zmienić twarz, być kimś innym, na chwilę prowadzić inne życie. Dlatego też „Bzika” wystawił Horst d’Albertis, „Iwonę księżniczkę Burgunda” – Horst Leszczuk, „Niezidentyfikowane szczątki ludzkie…” – Brokenhorst, Sylwia Torsh reżyserowała „Magnetyzm serca”, Mikołaj Warianow – „Księcia Myszkina”, a  „Uroczystość” wystawił H7.

“Postać rodem z postmodernizmu”

Kultowe pop-kulturowe czasopismo lat 90-tych „Machina” kreowało Jarzynę na postmodernistyczną osobowość. I tak w istocie było. Od początku działalności wierny jest miłości do łączenia form i gatunków. – Zawsze czułem, że teatr trzeba rozpychać w różnych kierunkach, żeby dojść do tego, co istotne – mówił w wywiadzie dla Wyborcza.pl. Reżyser niejednokrotnie powtarzał, że zmierza do tego, żeby spektakl był alternatywą dla koncertu i filmu, a do teatru przychodziła ta sama publiczność, która odwiedza kluby muzyczne i kina studyjne. Przez długie lata pozostawał więc jako postać na wskroś medialna, potencjalnych widzów kokietował Quentinem Tarantino, przyciągał ich w inny, zupełnie nie znany dotąd sposób.

“Po latach”

Po latach spuścił nieco z tonu i odrzucił medialną twarz. Nadal jednak jego głos jest dobitny i szczery: – A zatem nasz główny cel to odnalezienie nowego języka teatralnego, nośnych kanałów komunikacyjnych. Oznacza to zarówno poszukiwanie w obrębie młodej dramaturgii, jak i reinterpretację klasycznych dzieł literackich – czyli <<przetłumaczenie>> obrośniętej tomami komentarzy literatury na szczególną wrażliwość XXI wieku. Bo dzisiejsza wrażliwość domaga się autentyczności. Przywykło się myśleć, że teatr jest miejscem, w którym kreuje się nierzeczywiste światy. A jest odwrotnie. To właśnie w sztuce, na teatralnych podestach, można dziś odnaleźć życie, szczerość, bezpośredniość… A zatem nie sztuczność, ale ekstremalna autentyczność na scenie. Język rzeczywisty, a nie wypreparowany. Zanurzenie w otaczającej rzeczywistości, a nie źle pojmowaną teatralność – pisał w „Przestrzeni młodej wypowiedzi” („Warszawskie Teatry o Sobie, sezon artystyczny 2000/2001, część 1).  Miarą sensu tych słów oraz ich efektów są sukcesy twórczości Jarzyny zarówno w Polsce, jak i na świecie.

O Autorze

Kocham Teatr.pl
Kocham Teatr.pl 43 Post

Kocham Teatr to portal dedykowany wszystkim miłośnikom sztuk teatralnych. Znajdziesz u Nas najnowsze wiadomości, ciekawostki, recenzje spektakli, ranking, kalendarz wydarzeń i wiele wiele więcej. Zapraszamy!

Zobacz również:

Ciekawostki 0 komentarzy

Lalki dla dorosłych? Czas na 10. edycję Festiwalu „Lalka też Człowiek” !

Festiwal Lalka też Człowiek, którego jubileuszowa edycja startuje już od 12 października br. to jedno z największych wydarzeń związanych z teatrem lalkowym dla dorosłych w Europie.

Aktualności 0 komentarzy

II BITWA TENORÓW NA RÓŻE

Koncert jubileuszowy z okazji 10-lecia Mazowieckiego Teatru Muzycznego. II edycja Bitwy Tenorów na róże. Koncert z towarzyszeniem orkiestry. 4 znakomitych tenorów powalczy o miano najlepszego tenora i platynową różę. Tenorom

Wydarzenia 0 komentarzy

Wybierz się na spacer po Nikiszowcu z Teatrem Ślaskim

Kolejne interaktywne działania z aktorami już 22 sierpnia – wstęp wolny Spacer “Nie z tej ziemi!” to unikatowe przedsięwzięcie angażuje młodych aktorów i tancerzy oraz rdzennych mieszkańców Nikiszowca. Autorami koncepcji

0 komentarzy

Bądź pierwszy i !

skomentuj tutaj!