Ragazzo Dell’Europa – Recenzja

“Chłopcze z Europy,
wyśmiewasz szczęście, które napotykasz przypadkiem,
nie wracasz do Warszawy, żeby nie iść do wojska,
teraz prowokujesz los mieszkając na ulicach Kolonii
i nie wiesz dokąd pójść
chłopcze z Europy
nie zwijaj nigdy flagi”*

* tłumaczenie piosenki “Ragazzo Dell’Europa” Gianna Nannini

 

Chłopak z Europy wrócił do Warszawy

Od premiery “Ragazzo Dell’Europa” (po polsku “Chłopak z Europy”) w Teatrze Rozmaitości minęło juz prawie 10 lat. Niemniej jednak wydaje się, że tekst sztuki pisany był wczoraj głównie dzięki niuansom politycznym czy kulturowym w dialogach (nie zawsze jednak najwyższych lotów). W przedstawieniu pojawiają się odniesienia nie tylko do polskich, ale także i europejskich wydarzeń z ostatnich lat, czy nawet z poprzedniego stulecia.

Ragazzo Dell'Europa - Recenzja

Scena na scenie

“Ragazzo Dell’Europa” rozpoczyna oglądana live dyskusja zza drzwi teatralnej garderoby wyświetlana widzom na ścianie stanowiącej część scenografii. Minuty mijają, ale scenie nie pojawia się żaden aktor. Śledzimy ich dialogi tylko dzięki operatorowi, który podąża za artystami z kamerą. Po oczach bije wielki tytuł stanowiący główną dekorację sceny: SALE. Spektakl René Pollescha jest eklektycznym miszmaszem przeplatających się scen teatralnych z rozmowami aktorów zza sceny. W pewnym momencie gubimy się, nie wiemy, które sceny są reżyserowane, a które “prawdziwe”. Ale to nie jest tak właściwie istotne.

W pogoni za utraconym czarem

Głównym problemem sztuki Pollescha jest utracony “czar” jednej z głównych postaci (Aleksandra Konieczna). Pytania o to kim jest aktor, skąd powinien brać natchnienie i gdzie są granice między graniem a byciem sobą są punktem wyjścia rozważań w “Ragazzo Dell’Europa”. Grupa aktorów rozpoczyna poszukiwanie zaginionego czaru zabierając widzów w świat teatralnych symboli przeplatanych filmowymi wątkami poruszając ważne tematy tożsamości, szufladkowania (“automatycznie heteroseksualny”) czy nietolerancji.  Przedstawienie nie do końca trzyma jednak równy poziom wykorzystując czasami naiwne skojarzenia bądź powracając do stereotypowych problemów społeczeństwa nie skupiając się na ich przyczynie tylko na przedmiocie bez próby głębszej analizy czy nadania im szerszej perspektywy.

Ragazzo Dell'Europa - Recenzja

“Co by było gdyby papieża w filmie <<Karol, człowiek – który został papieżem>> zagrała kobieta? – Każdy myślałby, że to Seksmisja 2”.

René Pollesch, uważany jest za wybitnego postdramatycznego reżysera, któremu udało się stworzyć własną markę w teatrze. Jego teksty inspirowane są zarówno odniesieniami do popkultury, jak i analizami teorii społecznych czy też dialogów z oper mydlanych lub haseł z prasy bulwarowej. Co ciekawe, dialogi wykorzystywane w spektaklu powstają w głównej mierze na próbach, gdzie aktorzy budują swoje postacie wyrażając własne emocje. Reżyser analizuje tym samym zachodzące w społeczeństwie procesy, nierzadko prowokując czy nadając swoim tekstom cechy manifestów politycznych.

Kiedy człowiek może wszystko, to co jeszcze może człowiek?

To co dało mi w sztuce najbardziej do myślenia w “Ragazzo Dell’Europa” to podejście reżysera do aktora i na podstawie tej relacji, tworzenie interakcji z widzem. Rene Pollesch powiedział: “Interesuje mnie aktor w trakcie prób, w trakcie rozmowy (…). Nie trenuję aktora do wyprodukowania tekstu. Chcę wiedzieć, czy aktor potrafi coś z nim zrobić, czy to, o czym mówi, go interesuje.” Pytanie czy skupiając się na formie, wartkich dialogach pełnych aluzji do politycznych, społecznych czy ekonomicznych przemian, jesteśmy w stanie odnaleźć sens jego wizji? Na to pytanie każdy widz powinien sobie odpowiedzieć sam. Dla mnie Pollesch punktuje odniesieniami do popkultury i inteligentnym i lekkim łączeniem różnych form. Prowokuje także pytaniem o granice człowieka. Bo jeżeli moglibyśmy wszystko, to co tak właściwie mógłby wtedy człowiek? A może człowiek potrzebuje granic? Może każdy z nas potrzebuje reżysera?

Minusem jest tak jak już wspomniałam płytkość tych rozważań i niektóre wnioski wyciągane chyba na politycznym pudelku.

 

 

O Autorze

Kocham Teatr
Kocham Teatr 169 Post

Kocham Teatr to portal dedykowany wszystkim miłośnikom sztuk teatralnych. Znajdziesz u Nas najnowsze wiadomości, ciekawostki, recenzje, ranking, kalendarz wydarzeń i wiele więcej.

Ocena

ocena
3.5/5

3.5

Można zobaczyć
3.5
Podsumowanie

To co dało mi w sztuce najbardziej do myślenia w "Ragazzo Dell'Europa" to podejście reżysera do aktora i na podstawie tej relacji, tworzenie interakcji z widzem. Rene Pollesch powiedział: "Interesuje mnie aktor w trakcie prób, w trakcie rozmowy (...). Nie trenuję aktora do wyprodukowania tekstu. Chcę wiedzieć, czy aktor potrafi coś z nim zrobić, czy to, o czym mówi, go interesuje." Pytanie czy skupiając się na formie, wartkich dialogach pełnych aluzji do politycznych, społecznych czy ekonomicznych przemian, jesteśmy w stanie odnaleźć sens jego wizji? Na to pytanie każdy widz powinien sobie odpowiedzieć sam. Dla mnie Pollesch punktuje odniesieniami do popkultury i inteligentnym i lekkim łączeniem różnych form. Prowokuje także pytaniem o granice człowieka. Bo jeżeli moglibyśmy wszystko, to co tak właściwie mógłby wtedy człowiek? A może człowiek potrzebuje granic? Może każdy z nas potrzebuje reżysera? Minusem jest tak jak już wspomniałam płytkość tych rozważań i niektóre wnioski wyciągane chyba na politycznym pudelku.

Zobacz również:

Recenzje 0 komentarzy

Marilyn Monroe w Teatrze Dramatyczym

W autorskim spektaklu Krystiana Lupy „Persona. Marilyn”, Monroe poznajemy w dniu, w którym ucieka z planu zdjęciowego i zaszywa się w opuszczonej hali…

Recenzje 0 komentarzy

Czy spektakl Efekt to już komedia romantyczna czy jeszcze sztuka o depresji?

Efekt może i nie jest najlepszym spektaklem Agnieszki Glińskiej i strzelam, że z uwagi na niewielką dozę filozofowania, a także brak scen rozbieranych, pewnie nie przyciągnie uwagi warszawskiego salonu, ale… proponuję się nad nim pochylić, bo reżyserce udało się jedno: nienarzucenie widzowi swojego poglądu jako jedynego słusznego i pozostawienie wolnej przestrzeni do interpretacji. A to już dużo, bo dzięki temu możemy rozmawiać. Forma sztuki nie przerasta jej treści, a reżyseria Glińskiej jest nieprzesadzona i nienachlana.

Recenzje 0 komentarzy

Posadzimy sobie nowy sad…

„Wiśniowy sad”, reż Agnieszka Glińska Dla bohaterów dramatu Czechowa odcięcie się od wspomnień, własnych doświadczeń, pozostawienie w tyle przeszłości i akceptacja nowego porządku okazały się trudne i bolesne. Wiśniowy sad

0 komentarzy

Bądź pierwszy i !

skomentuj tutaj!