Stare i nowe, dalekie i bliskie, czyli recenzja spektaklu “PO CO SĄ MATKI?”

„Po co są matki?” reż. Robert Gliński

Spotykając po raz pierwszy bohaterki dramatu „Po co są matki?”, matkę i córkę, widzimy zderzenie dwóch odmiennych temperamentów. Zachowawcza, nieco obrażona córka zaprosiła swoją ekscentryczną, lecz zrzędliwą matkę na wspólny wypoczynek na plaży. Zaaranżowanie spotkanie wypada niezręcznie, sztucznie, mama, grana przez Joannę Żółkowską, stara się nieustannie o atencję córki, próbuje nakłonić ją do zwierzeń napotykając na zaciekły opór. Z czasem jednak okazuje się, że różnice, tak silnie zaakcentowane na początku, rozmywają się w obliczu ogromu podobieństw.

Mężczyzna w roli głównej

Córka, grana przez Paulinę Holtz, to młoda, atrakcyjna kobieta, piastująca wysokie stanowisko w dobrej firmie. W momencie spotkania z matką przeżywa rozstanie z wieloletnim partnerem. Okazuje się, że to on właśnie stanie się tematem, który przerwie zaporę milczenia. Mężczyźni, seks, małżeństwo – to główne sprawy, o których dyskutują bohaterki. Matka z córką tworzą jakby wspólny front przeciw „płci brzydszej”, dzielą się doświadczeniami (niezwykle bogatymi) i refleksjami. Parafrazując słowa bohaterki: mężczyźni sami w sobie są okej, najgorzej jest układać się z nimi. Snute opowieści ujawniają wiele tajemnic, budzą zaskoczenie, a przede wszystkim – pomagają zbliżyć się do siebie.

Tradycja i nowoczesność

Rozmowa prowadzona przez kobiety obrazuje przepychankę pomiędzy obyczajowym konserwatyzmem, tym, co wypada robić, przestarzałą, jak mogłoby się wydawać, instytucją małżeństwa, a nowoczesnością i wolnymi związkami. W „Po co są matki?” zabawny jest kontrast, gdy matka, brnąc w najintymniejsze zakamarki życia swojej córki, obrusza się teatralnie, gdy ta udziela jej prowokacyjnych odpowiedzi, używając przy tym ordynarnej nowomowy. „Kobiety nie rozmawiają o takich rzeczach!” – oburza się kobieta, by za chwilę z rumieńcem (wypiekami na twarzy?) kontynuować temat życia seksualnego swojej córki. Okazuje się, że mimo sukcesu zawodowego i praktykowanej obyczajowej swobody, w jej córce tli się pragnienie prawdziwej rodziny. Obie bohaterki są rozdarte między „starym” a „nowym”, odtwórczynie głównych ról skutecznie zmuszają widza do refleksji, ich gra w pełni angażuje publikę.

Po co są matki?

Myślę, że każda kobieta może odnaleźć w tej historii choćby drobiazg podobny do własnej relacji rodzinnej. Jaki był cel tej nieoczekiwanej propozycji wspólnych wakacji? Do czego córka potrzebowała swojej matki? Warto wytrwać w tej stosunkowo krótkiej historii (spektakl trwa ok. 80 min.) i szukać odpowiedzi na postawione w tytule pytanie. Sztuka podzielona jest na kilka partii, przerywanych wizualizacjami z nastrojową muzyką. Jeśli widza nie odrzuca, nazwijmy to, „amerykańskość” sztuki, śladowa wulgarność i duże stężenie życiowych komplikacji, warto wybrać się do Teatru Polonia i zobaczyć jak dwie doskonałe aktorki (swoją drogą, matka i córka) potrafią władać sceną i kraść naszą uwagę.

O Autorze

Zobacz również:

Aktualności 0 komentarzy

Operetka niedoceniona- czyli co się działo w Mazowieckim Teatrze Muzycznym

Operetki rzadko goszczą w repertuarach teatrów i oper. Dlaczego? Bo są zbyt śmieszne? Zbyt długie? Zbyt nudne? A może zbyt trudne? Ciężko znaleźć jedną odpowiedź, ustalmy, że są po prostu

Repertuar 0 komentarzy

Piloci – Teatr Roma. Światowa premiera już 7 października!

„PILOCI” to musical inspirowany wydarzeniami historycznymi z lat 30. i 40. ubiegłego wieku, przede wszystkim związanymi z Bitwą o Anglię. To także pełna emocji opowieść o miłości brutalnie przerwanej przez

Aktualności 0 komentarzy

Kompleks Portnoya – wciąga i zachwyca!

Kompleks Portnoya – Sztuka jest na tyle wciągająca, aktorzy przekonujący a całość tak dobrze zrealizowana, że nie jest to zmarnowany czas.

0 komentarzy

Bądź pierwszy i !

skomentuj tutaj!