Samuel Beckett – ostatni modernista

Stwierdzenie postawione w tytule nie jest przesadzone. Samuel Beckett był nazywany ostatnim modernistą. Wiedział, jak z tradycji pisarstwa scenicznego odrzucić treść społeczną i wokół tego budować scenariusz. Dzięki temu zabiegowi jego sztuki były post-dramatyczne, wypełnione wizją nicości.

Nicości w twórczości Becketta nie da się zignorować. Nie warto jej przeczyć. Nie warto się jej przeciwstawiać. Warto ją jednak przezwyciężać. Dramaturg miał dar precyzji i zwięzłości w mówieniu o rzeczach istotnych. Dialogi Becketta mimo swej lapidarności, nie były pozbawione siły wyrazu. W poruszający sposób stały się one rysem nieprzemijalności. Nie bez powodu uznano go za odnowiciela XX-wiecznego dramatopisarstwa. Od samego początku postawił sobie za cel kreowanie nowych form teatralnej poezji.

 Umiłowanie do literatury

Samuel Beckett był przesiąknięty literaturą. Swoich umiejętności nie nabył jednak na studiach. Artystyczną drogę utorował sobie własnymi siłami. Niewątpliwie był postacią wyjątkową. Wyróżniał się już jako student filologii romańskiej. Nawiązał współpracę z Jamesem Joyce’em, którego był nie tylko sekretarzem, ale również przyjacielem. Pisał wnikliwe eseje na temat literatury. Był znany nie tylko jako dramaturg, ale również prozaik i poeta, piszący w dwóch językach po angielsku i francusku. Mimo znajomości słowa pisanego Beckett w swojej twórczości zniósł podział na rodzaje i gatunki literackie.

Pierwszy sceniczny utwór Beckett napisał w roku 1946. Sztuka nosiła tytuł „Eleutheria”. Lata powojenne były najpłodniejszymi w twórczości dramaturga. W roku 1948 powstały dwie części powieściowej trylogii – „Molloy” i „Malone umiera” (wydane w 1951 roku). Rok później trzecia część trylogii – „Nienazywalne”, a także najbardziej znany dramat „Czekając na Godota”. Od wydania tego dramatu mówi się o teatrze absurdu Becketta. Inne pesymistyczne w wymowie i utrzymane w konwencji teatru absurdu są takie inne jego sztuki, jak: „Końcówka” (1957), „Ostatnia taśma Krappa” (1959), „Szczęśliwe dni” (1961), „Komedia” (1964), „Oddech” (1970), „Nie ja” (1973), „Kroki” (1976).

Twórczość Becketta obejmuje siedem powieści, trzydzieści dwa utwory dramatyczne, kilkadziesiąt esejów, sto wierszy i prawie pięćdziesiąt krótkich utworów prozatorskich, słuchowiska i scenariusze filmowe.

 Teatr absurdu

Na początku lat 60. Martin Esslin w książce „The Theatre of the Absurd”, przyczepił Beckettowi etykietę absurdysty. Termin teatru absurdu ukuty przez Esslina dokładnie oddzielał nową grupę dramaturgów z Beckettem na czele od pisarzy nurtu egzystencjalnego. Była to jednak grupa niejednolita, odróżniająca się wizją artystyczną i pisarskim rzemiosłem od utworów dramatycznych Alberta Camusa i Jeana-Paula Sartre’a. Z obu stron głównym motywem były tematy metafizyczne oraz głęboki sceptycyzm wobec języka. Teatr absurdu równie dobrze oglądało się na scenie, co czytało na papierze. Absurdysta Beckett umieszczał je w stylu i postaciach, które znajdowały się w niedorzecznej akcji.

Lakoniczna forma dramatów Becketta była charakterystyczną cechą jego stylu literackiego. Odrzucał wszystko co nieistotne, działając niczym poeta. Aranżował język i ruchy postaci w wyjątkowy sposób. W roku 1969 otrzymał literacką Nagrodę Nobla, której zresztą nie odebrał. Jej przyznanie uzasadniono słowami: „W nowych dla dramatu i prozy formach ukazuje wzniosłość człowieka w jego skrajnym opuszczeniu”. Pesymizm cechujący twórczość pisarza, „zawiera miłość do człowieczeństwa, która wzrasta w miarę zanurzania się w bezdenność obrzydliwości i rozpaczy, i kiedy rozpacz wydaje się bezgraniczna, to okazuje się, że jego cierpienie też nie ma granic” – podkreślono w werdykcie.

Jak pisał Andrzej Libera, wybitny tłumacz i znawca twórczości Becketta, „osobowość twórcza Becketta wyrasta z dwóch zasadniczych predyspozycji duchowych. Pierwszą z nich jest rodzaj egzystencjalnego „zranienia”, szczególna wrażliwość na cierpienie, głęboki nie dający się uśmierzyć niepokój metafizyczny. Drugą – ciekawość i pasja poznawcza, analityczny umysł i wola dochodzenia istoty rzeczy”. Istnienie było dla Becketta źródłem „niewymownej udręki”. Znajdowanie się na świecie w ludzkiej postaci wzbudza zdumienie i lęk, jest czymś niepojętym. Niemożność pojednania się z życiem była siłą napędową beckettowskiej twórczości. W dramatach absurdysty rozwój akcji zastępuje pogłębiona refleksja. Doskonałym przykładem jest sztuka „Czekając na Godota”, gdzie jeden z bohaterów – Estragon – oznajmia: „Nic nie da się zrobić”. Na co drugi bohater – Vladimir – odpowiada: „Zaczynam się skłaniać ku temu”.

Beckett podsumowując swoje życie powiedział:

„Słowa, słowa, moje życie nie było niczym innym jak tylko słowami, grochem z kapustą, wieżą Babel przemilczeń i słów”.

 

 

 

Bibliografia:

 

  1. Grabowski Artur, Nie, Nic, “Teatr” 2006, nr 10.
  2. McNulty Charles, Erudyci sceny, “Forum” 2012, nr 20.
  3. Momro Jakub, Praktyka pisania, “Teatr” 2007, nr 03.
  4. Libera Antoni, Wstęp, [w:] Samuel Beckett, Dramaty, Wydawnictwo im. Ossolińskich, Kraków 1995.

O Autorze

Kocham Teatr.pl
Kocham Teatr.pl 44 Post

Kocham Teatr to portal dedykowany wszystkim miłośnikom sztuk teatralnych. Znajdziesz u Nas najnowsze wiadomości, ciekawostki, recenzje spektakli, ranking, kalendarz wydarzeń i wiele wiele więcej. Zapraszamy!

Zobacz również:

na co do teatru? 1 komentarz

Czarodziejska góra – Teatr Syrenca – Recenzja

Czarodziejska Góra…
Główny bohater, Hans Castorp (Patryk Pietrzak), to młody student. Wkraczając w dorosłe życie jest podatny na wpływy z zewnątrz; jednocześnie szybko chłonie wszystkie nowe doświadczenia. Przyjeżdża do zamkniętego, odizolowanego od reszty świata sanatorium „Berghof” w szwajcarskim Davos, gdzie, wraz z resztą kuracjuszy, przebywa jego kuzyn, Joachim (Antoni Pawlicki).

Aktualności 0 komentarzy

Walka o Teatr Kamienica! – WAŻNE!

MY JUŻ PODPISALIŚMY I NAPISALIŚMY. CZAS NA WAS!! Poniżej list!   Drodzy Widzowie, Sympatycy Teatru Kamienica, serdecznie dziękujemy za tak ogromne poparcie.   PODZIĘKOWANIA DYREKCJI TEATRU KAMIENICA JUSTYNY SIEŃCZYŁŁO I

na co do teatru? 0 komentarzy

IDOMENEO, KRÓL KRETY – recenzja

IDOMENEO, KRÓL KRETY – recenzja. Warto powiedzieć kilka słów o przygotowaniu się…Uważam jednak, że było to dobre przedstawienie zarówno muzycznie…

0 komentarzy

Bądź pierwszy i !

skomentuj tutaj!