Ukraińska/Polska Dżuma? – recenzja

Ukraiński Dekameron – recenzja

„Ze świata tego każdy ma tyle, ile sam sobie weźmie”.

(Dekameron, Giovanni Boccaccio)

Istambuł to jedno z najciekawszych i najbardziej wibrujących miejsc jakie kiedykolwiek odwiedziłam. Wystarczyły jednak 2 godziny, żeby pojawił się ból głowy spowodowany gwarem, harmidrem, kolorami, straganami, przyprawami i zapachami. Dlaczego o tym wspominam? Bo „Ukraiński Dekameron” w Teatrze Polskim wywołał we mnie podobne uczucia. Przedstawieniu zrobionemu z dużym rozmachem na pewno nie brakuje niczego jeżeli chodzi o scenografię, choreografię, muzykę (świetnie wykonanie ukraińskich pieśni) czy aktorstwo. Wszystkich bodźców w trakcie oglądania spektaklu jest jednak tak dużo, że utrudniają one skupienie na przekazie i refleksję nad historią.

ukraiński dekameron teatr polski

Ukrainski Dekameron

Z Odessy do Warszawy – Ukraiński Dekameron

Ale zacznijmy od początku. Spektakl „Ukraiński Dekameron” Klima w reżyserii Vlada Troickiego przywędrował do Warszawy z Odessy. Ciekawostką z życia Troickiego jest fakt, iż ukończył on politechnikę, ale kiedy na Ukrainie posypały się struktury naukowe zaczął działać w biznesie. Sztuką zainteresował się natomiast dzięki… breakdance’owi. Jak sam mówi w przeszłości nie rozumiał teatru i aktorów udających na scenie kogoś innego. „Ukraiński Dekameron” już od 10 lat jest teatralnym hitem w Odessie. Troicki zaprasza w nim do baśniowego świata osadzonego w ukraińskich tradycjach. Jak mówi podtytuł przedstawienia to „teatr śmiechu i grzechu” luźno nawiązujący do renesansowego „Dekameronu” Boccacia. W oryginalne dziesięciu szlachetnie urodzonych florentyńczyków uciekając z miasta przed zarazą zostało zmuszonych spędzić ze sobą 10 dni. Zaczęli więc snuć opowieści o miłości, Bogu i śmierci. Bujne życie doprowadziło ich do zatracenia się w hedonistycznych uciechach i do katastrofy jaką przyniosły rozluźnione normy moralne. Czy inscenizacja Troickiego w Teatrze Polskim odnosi się do ukraińskiego świata czy może także do polskiej rzeczywistości? To pytanie, które każdy z widzów powinien sobie zadać.

ukraiński dekameron teatr polski

Poznajcie Państwo Śmierć, Dżumę i Cholerę

Pomimo tego, że sztuka Troickiego nie przytacza tych samych historii co „Dekameron” Boccaciego, to właśnie te dwa uczucia: miłość i strach przed śmiercią nadają tempo rozwojowi wydarzeń. Rubaszne sceny miłości, rozkosze ukraińskich chłopów, frywolne tańce i igraszki mieszają się ze światem metafizycznym, duchami, wizjami, atmosferą niepewności i lękiem, które zdają się być konsekwencją popełnianych grzechów. Czym jest grzech dla Boga? – pytanie to pada w trakcie przedstawienia i pozostaje bez odpowiedzi, zdaje się być skierowane ku widowni. Czy ludzie są w stanie się kontrolować i karać za własne grzechy? W całym ukraińskim rozgardiaszu zapodział się gdzieś Bóg. Śmierć i jej córki: Dżuma i Cholera krążą wśród ludzi rozmawiając z diabłami. Dżuma wychowana wśród ludzi nie zdaje sobie sprawy ze swojej roli. Nie może zrozumieć dlaczego ludzie się jej boją.

Ukraina, czyli gdzie diabeł mówi dobranoc?

Dżuma próbuje dociec czy ludzie wiedzą co czeka ich po śmierci. Ciało ludzkie umiera, ale co dzieje się z duchem człowieka? Gdzieś to wszystko musi się przecież podziać… Po pierwszej części spektaklu wypełnionej zabawnymi historiami o aniołach, żonach zdradzających mężów z kogutami, rodzeniu papieża czy gejowskich kumach, atmosfera zdecydowanie zagęszcza się w drugiej części. Padają pytania o życie po śmierci i nieśmiertelność. W „Ukraińskim Dekameronie” nieśmiertelna jest jednak tylko Śmierć i jej córki.

ukraiński dekameron teatr polski

Co tak naprawdę robimy ze swoim życiem?

Kiedyś ludzie byli szczęśliwi. Cieszyli się życiem na ukraińskiej wsi. To było jednak zanim stali się rajem dla szczurów. I zanim Dżuma zagnieździła się w ich głowach. Zanim zaczęli gnić od wewnątrz. Zanim zaczęli uciekać przed Śmiercią. Tę fatalistyczną wizję roztoczył przed nami Troicki. Pomimo tego, że w całym przedstawieniu niewiele było odniesień politycznych czy historycznych w kontekście Ukrainy, to nie potrafię nie myśleć o tym, co jest tak dobitnie wyrażone w tytule. Ten dziesięciodniowy festiwal rozpusty i pogaństwa jest przecież ukraiński. A więc czy wg Troickiego to komunizm przyniósł zniszczenie? Elity prorosyjskie, które rozkradły kraj w latach 90-tych i na początku XXI wieku? Czy może chodzi o Majdan, który przyniósł śmierć tak wielu niewinnym ludziom?

„Raz matka rodziła, raz mamy umierać” (przysłowie ukraińskie)

Pomimo mojego braku zachwytu nad przedstawieniem uważam, że warto je zobaczyć i powiedzieć głośno, że stała się rzecz ważna. Ukraiński teatr był do tej pory terra incognito w Polsce, kraju Kantora, Grotowskiego, Warlikowskiego, Lupy czy Jarzyny. W kraju słowiańskim, który przecież tak wiele łączy z ukraińską kulturą, a którego losy (także w kontekście sztuki) potoczyły się tak inaczej w przeciągu ostatnich 20 laty. „Ukraiński Dekameron” to gra zespołowa stwarzająca świadomość kolektywną, która wywołuje u mnie tęsknotę za dawną Polską z jej słowiańskim charakterem: śpiewem, gościnnością i życiem na wsi. Misją Teatru Polskiego (której bardzo kibicuję) jest zacieśnianie więzów z naszymi sąsiadami w Europe Środkowo-Wschodniej. Nie traktujmy jednak tej wymiany jednostronnie z zachodnią wyższością. Troicki w swoim przedstawieniu daje nam szansę, impuls sięgnięcia do naszych korzeni. Potraktujmy sztukę ukraińską jako możliwość odkrycia świeżości, oczyszczenia się i poczucia romantyzmu spotkania z teatrem, jak mówi sam Troicki. Bo czyż patrząc na polską rzeczywistość, nie odnosimy wrażenia, że my także zamykamy się na to co oferuje nam Bóg (lub cokolwiek innego w co wierzymy)? Na miłość i życie? Na to co magiczne? Czy planując wszystko na rok w przód, podążając za globalnym rozwojem nie zgubiliśmy gdzieś wiary w cuda? Czy ta irytująca pewność, że wiemy już wszystko i wiemy dokąd dążymy to przypadkiem nie nasza polska Dżuma, która w swoim czasie pochłonie nas wszystkich… ?

O Autorze

Ocena

Ocena
3.5/5

3.5

Można zobaczyć
3.5
Podsumowanie

Pomimo mojego braku zachwytu nad przedstawieniem uważam, że warto je zobaczyć i powiedzieć głośno, że stała się rzecz ważna. Ukraiński teatr był do tej pory terra incognito w Polsce, kraju Kantora, Grotowskiego, Warlikowskiego, Lupy czy Jarzyny. W kraju słowiańskim, który przecież tak wiele łączy z ukraińską kulturą, a którego losy (także w kontekście sztuki) potoczyły się tak różnie w przeciągu ostatnich 20 laty. „Ukraiński Dekameron” to gra zespołowa stwarzająca świadomość kolektywną, która u mnie wywołuje tęsknotę za dawną Polską z jej słowiańskim charakterem: śpiewem, gościnnością i życiem na wsi. Misją Teatru Polskiego (której bardzo kibicuję) jest zacieśnianie więzów z naszymi sąsiadami w Europe Środkowo-Wschodniej. Nie traktujmy jednak tej wymiany jednostronnie z zachodnią wyższością.

Zobacz również:

na co do teatru? 0 komentarzy

Różewicz w Polonii

Już 5 listopada, na deskach Teatru Polonia, będziemy mogli oglądać sztukę autorstwa Tadeusza Różewicza, pt. „Na Czworakach”. Dramat opowiada o powinnościach poety, stawianych mu wymaganiach, a także roli jaką odgrywa

Wydarzenia 0 komentarzy

Gdyńska Nagroda Dramaturgiczna za antykryminał “Sprawa Gorgonowej”

Teatr Miejski im. Witolda Gombrowicza w Gdyni przyznał nagrodę główną tegorocznej edycji Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej, w wysokości 50 tysięcy złotych,  Jolancie Janiczak za sztukę „Sprawa Gorgonowej”. Gdyńska Nagroda Dramaturgiczna „Sprawa Gorgonowej”

Aktualności 0 komentarzy

Premiera Teatru Telewizji!

Sen nocy letniej, cz. 1 Adaptacja jednego z najsłynniejszych dramatów Willliama Shakespeare’a. Spektakl BBC z 2016 roku. Na ateńskim dworze bezlitosny dyktator Theseus planuje swój ślub z Hippolitą, która jest

0 komentarzy

Bądź pierwszy i !

skomentuj tutaj!